Prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił dosyć niedawno częściową mobilizację wojskową w swoim kraju. Ze względu na to wydarzenie pojawiło się mnóstwo newsów w sieci oraz opinii ekspertów. Ostatnio wszyscy zdają się mówić o decyzji Władimira Putina, który postanowił zaangażować rezerwowych żołnierzy w wojnę na Ukrainie. Warto zaznaczyć przy tym, że Rosja mobilizuje w tym przypadku bardzo często osoby, które nie miały wcześniejszego przeszkolenia w boju. Czy to nie jest zbyt drastyczny ruch? Czym skończy się wysyłanie tak wielu osób na wojnę?

Ruch Władimira Putina został ogłoszony oficjalnie w ostatnią środę. Poskutkowało to całkiem sporą paniką w społeczeństwie rosyjskim. Wiele osób nie chce ginąć za działania wojenne, do których doprowadziła władza Kremla, dlatego też uciekają z terenów Rosji do Finlandii, aby schronić się przed zesłaniem ich na wojnę, której w rzeczywistości większość społeczeństwa rosyjskiego nie chce toczyć. Mobilizacja wojskowa ogłoszona przez Rosję jest niezwykle poważnym krokiem.

W Rosji nie było bowiem takiej mobilizacji już od czasu Drugiej Wojny Światowej. Rozkaz ten spotyka się ze znacznym potępieniem ze strony zachodnich ekspertów. Wielu z nich zaznacza, że Rosjanie wcale nie chcą przystępować do wojny. Jeżeli jednak nie stawią się na mobilizację, mogą oczekiwać tego, że zostaną zesłani do więzienia za niewykonanie rozkazu. Dlaczego jednak Rosja postanowiła posunąć się do takiego kroku? Prawdopodobnie ma to związek z nieudaną ofensywą Rosjan na terenie Charkowa.

Co tak właściwie oznacza częściowa mobilizacja zastosowana przez Władimira Putina?

Częściową mobilizacją określamy powołanie do służby pewnej określonej w rozporządzeniu ilości osób zdolnych do czynnej służby wojskowej. W związku z tym ludzie na terenie Rosji zostaną powołani do przymusowej służby wojskowej. Mimo wszystko to rozporządzenie różni się od nieco lepiej znanej mobilizacji powszechnej. Ponieważ mobilizacja powszechna polega na jak najszybszym wcielaniu ogółu ludzi do wojska. Mobilizacja częściowa jest nieco mniej inwazyjna od mobilizacji powszechnej, ponieważ nie ingeruje tak bardzo w ogół społeczeństwa. Częściowa mobilizacja nie wymaga przeorientowania całej gospodarki po to, aby wcielić jak najwięcej osób do wojska. Na ten moment z oficjalnych informacji, o których się dowiedzieliśmy, wynika, że Rosja planuje wcielić podczas mobilizacji częściowej około 300 tysięcy osób.

Ilu rezerwistów na terenie Rosji zostanie powołanych w ramach częściowej mobilizacji?

Siergiej Szojgu będący ministrem obrony w Rosji ogłosił, że Rosja planuje w trakcie tej fali operacyjnej powołać dokładnie 300 tysięcy osób. Z wielu różnych mediów społecznościowych wiemy, że Rosjanie już teraz otrzymują oficjalne pisma nawołujące do poboru wojskowego. Oczywiście wywołuje to ogromne społeczne oburzenie, ponieważ przeciętny Rosjanin, który nie jest wojskowym, nie chce uczestniczyć w wojnie trwającej na terenach Ukrainy. Szojgu zwraca tym samym uwagę na to, że Władimir Putin ma w swoim kraju aż 25 milionów osób zdolnych do mobilizacji wojskowej. Dlatego uważają, że 300 tysięcy obywateli nie jest dużą liczbą, ponieważ to jedynie 1% możliwości mobilizacyjnych tego kraju.

Pomimo tego, że władze Rosji starają się nieco wyciszyć nastroje społeczne, mówiąc, że powołują jedynie 1% mobilizacji, warto zwrócić uwagę na to, że zgodnie z oficjalnymi statystykami na Ukrainę podczas rozpoczęcia wojny pod koniec lutego najechało 150 tysięcy żołnierzy. Oznaczałoby, że aktualna mobilizacja dwukrotnie przewyższa tę liczbę. Kolejne 300 tysięcy zdaje się w tym przypadku być całkiem sporą liczbą. Mimo wszystko nie wiemy, w jaki sposób rezerwiści zostaną rozmieszczeni na froncie. Warto również pamiętać o tym, że jest to pierwsza mobilizacja wojskowa od czasów Drugiej Wojny Światowej, czyli właściwie od powstania państwa rosyjskiego w obecnej formie.

Obecne szacunki wykazują również, że Rosja może mieć nawet 2 miliony rezerwistów gotowych do powołania na front. Przynajmniej takie dane wypływają od amerykańskich specjalistów do spraw wojennych. USA zwraca tym samym uwagę na to, że wśród tych dwóch milionów znajduje się wielu byłych poborowych oraz żołnierze kontraktowi. Mimo wszystko żadna z tych grup nie jest poddawana regularnym szkoleniom. Czy oznaczałoby to, że Rosja, a tak właściwie Władimir Putin podejmuje decyzję wskazujące na to, że pali mu się grunt pod nogami?

Dlaczego Rosja potrzebuje częściowej mobilizacji? Czy borykają się z wewnętrznymi problemami?

Zachodni wywiad wykazuje, że liczba żołnierzy po stronie Rosji stale maleje. Nie tylko zostają ranni, ale także ponoszą śmierć na froncie. Dlatego też pomimo tego, że nie znamy realnej liczby zmarłych rosyjskich żołnierzy na froncie, wielu ekspertów przypuszcza, że liczba najeźdźców została znacznie uszczuplona. Władimir Putin z całą pewnością ma nadzieję, że wzmocnienie siły ofensywnej na terenie Ukrainy poprzez wcielenie do niej poborowych żołnierzy oraz rezerwistów. Wywiad Stanów Zjednoczonych Ameryki zwraca uwagę na to, że Rosja ukrywa przed informacją publiczną oficjalną liczbę zabitych żołnierzy rosyjskich. Dlatego też może to być jeden z głównych powodów, dla których trwa powoływanie dodatkowych rąk do pracy w wojsku.